Coś do znanego koszyczka
Powracamy do naszego cyklu, po długiej przerwie, nie dlatego, że nie było pomysłów, ale dlatego, że chcąc być współcześnie tzw. trendy (modnym) trzeba być innowacyjnym (nowatorskim, wprowadzającym nowości). Zapewne nie jeden zapyta, co ma do innowacyjności związek zawodowy działający w publicznym transporcie zbiorowym. Otóż ma, gdyż jednym z podstawowych zadań związku jest nie tylko obrona praw pracowniczych, ale również działanie na rzecz poprawy warunków pracy. A poprawa warunków pracy często, gęsto jest związana z wprowadzaniem właśnie nowości czyli mówiąc dzisiejszym językiem – innowacji.
Dzisiaj chcielibyśmy w ramach innowacji zaproponować taki pomysł, co to by nieco pomógł prowadzącym pojazdy (poprawił warunki pracy) w ich codziennej pracy i nieco ułatwił kontakty z pasażerami.
To tylko kwestia kilku lat, jak wszystkie pojazdy (tramwaje, autobusy, itd.) publicznego transportu zbiorowego będą wyposażone w telewizory dla publiczności w przestrzeni pasażerskiej. Przepraszamy – monitory. Dzisiaj poza reklamami powtarzanymi co 3-4 minuty właściwie nie ma co oglądać, ale mimo to publiczność odbywająca swą drogę patrzy w nie jak przysłowiowy szpak w … lub mówiąc grzeczniej – sroka w gnat. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że jej mózg jest atakowany tzw. obrazami podprogowymi, których nie jest w stanie wyrzucić samodzielnie z szarych komórek. Obrazami, które rejestruje mózg czy tego chcą czy nie i czasami wpływającymi na ich zachowania w określonych sytuacjach. Np. powtarzany obraz z numerem telefonu 112 i krótkim hasłem pomoc, ratunek powoduje, że widząc sytuację krytyczną bez zastanowienia każdy wyciąga telefon i dzwoni na 112.
I teraz nasz pomysł.
Dlaczego by nie puszczać w owych telewizorach fragmentów regulaminu przewozu, szczególnie w części co wolno a co nie wolno pasażerowi. Oczywiście nie chodzi tutaj o puszczanie tekstu, bo nikt nie będzie czytał, a puszczanie krótkich, najlepiej zabawnych filmików ukazujących np. że do autobusu wchodzi rowerzysta z rowerem a za nim drugi, trzeci. Robi się rowerowy tłok. Jeden z pasażerów wskazuje na regulamin i piktogram – tylko jeden rower, przepraszamy.
Oczywiście to tylko pewien schemat, a nie gotowe rozwiązanie, dlatego trzeba by było to dokładnie przeanalizować. Podobnie mogłoby być z pieskiem w kagańcu, dziecięcym wózkiem, żółtym polem, itd. Czyli krótkie, góra 5 sekundowe filmiki, slajdy puszczane między reklamami i filmami oświatowymi, o których innym razem, a które warto by było puszczać w autobusowej i tramwajowej telewizornii.
Puszczanie takich podprogowych filmików spowodowałoby u publiczności pewne pożądane zachowania i ich reakcję i co najważniejsze spowodowałoby mniej skarg na prowadzących pojazdy czy w pewnym stopniu wyeliminowało rozmowy pasażerów z prowadzącymi.
Pomysł nie jest nowy i są pewne, szczególnie niemieckie, wzorce, które pozwolą na stworzenie polskich rozwiązań dla polskiej publiczności. A ta jak wiadomo nie należy do łatwych i jest bardzo wymagająca, żeby nie powiedzieć roszczeniowa.
Warto dodać, że pomysł jest bardzo tani w realizacji, bo zarówno w TW jak i MZA są dobrzy scenarzyści, operatorzy, graficy komputerowi, montażyści, których można by było zaangażować w produkcję. W dodatku wielu z nich jest prowadzącymi pojazdy, co jest szczególnie ważne, gdyż nie będą tworzyć obrazów nierealnych a stworzą to co widzą na co dzień i umieszczą w filmikach jakiej reakcji oczekują od pasażerów.
No, cóż, ot taki sobie może głupi pomysł. Czy będzie kiedyś zrealizowany trudno powiedzieć. Jednak z naszej praktyki wiemy, że niektóre nasze pomysły mimo wszystko doczekały się realizacji, a nagrodę wziął kto inny, ale nie czepiamy się. W tym przypadku chodzi nam o poprawienie warunków pracy prowadzących pojazdy. Ich uśmiech i potwierdzenie za kilka lat, jak pomysł zostanie zrealizowany i stwierdzenie – że był to głupi, ale mimo wszystko dobry pomysł – będzie najlepszą nagrodą.















